Archive for Grudzień, 2009

FOTOKAST

Grudzień 2, 2009

Poniższy materiał, z kilku przyczyn przeleżał na moim komputerze ładnych kilka miesięcy (dokładnie ponad 8 miesięcy) i mało kto mógł go przez ten czas zobaczyć. Jest on dopełnieniem fotoreportażu o ks. Robercie Kosie, kapelanie więziennictwa diecezji szczecińsko-kamieńskiej.
Właśnie, to czym jest te dopełnienie – chodzi tu o FOTOKAST – jest to multimedialna, wzbogacona o ścieżkę dźwiękową, a często także wideo, forma fotoreportażu, w którym czynniki te tworzą razem spójna narrację. Zapraszam do obejrzenia jednego z moich pierwszych fotokastów.

Za zgodą zespołu Strachy Na Lachy, w materiale został wykorzystany utwór „Czarny chleb i czarna kawa”.

“KAPELAN” from Michał Niedzielski on Vimeo.

Momenty zwątpienia

Grudzień 2, 2009

Przychodzą czasem w każdej pracy momenty zwątpienia, czy to co robię, oby na pewno się komuś podoba – i co ważniejsze – czy jest to potrzebne. Jakiś czas temu, za namową Rafała Ogłazy, wysłałem kilka zdjęć na październikową edycję konkursu polskich fotografów ślubnych. Efekt – dwa 1 miejsca i jedno 2. Chyba jednak komuś się podoba… Poniżej prezentuję nagrodzone zdjęcia:

1 miejsce (kategoria ŚLUB):

1 miejsce (kategoria PRZYGOTOWANIA):

2 miejsce (kategoria WESELE):

Pełen obaw i pytań zaczynam moją z blogiem przygodę. Pociesza mnie przeczucie i nadzieja, że nie podzielę losu żywcem zapisanego w Pamiętniku Kamikaze, który ma tylko jeden wpis : Dzień pierwszy- lot próbny ;)
Gdyby moja polonistka powiedziała kiedyś: “Niedzielski masz talent-pisz dziennik”, to ze śmiechu i przekory nauczyłbym się Pana Tadeusza na pamięć i to od tyłu ;)
Na szczęście tego nie powiedziała, a ja zająłem się fotografią i mam nadzieję, że czytając ten blog, będziecie wyrozumiali, wiedząc, że fotografia jest tym przy czym powinienem pozostać.

Rok 2009 jest dla mnie bardzo przełomowy – pod wieloma względami… Przełomowy wcale nie znaczy łatwy…

Te ostatnie dni mijają zbyt szybko. Czasami się zastanawiam, czy przypadkiem mój organizm nie zapomniał o tym, że potrzebuje snu.
Gdyby nie kawał tego japońskiego żelastwa z wymienną optyką, pewnie byłbym wypoczętym urzędnikiem. Ta mała czarna puszka wraz z tym co potrafi pokazać sprawiła jednak, że jestem zmęczonym i zabieganym, ale szczęśliwym człowiekiem – młody facet, ojciec, mąż.

Będę się starał przybliżać Wam rzeczywistość mojej niecodziennej, fotograficznej codzienności. Mam nadzieję, że słowa te będą wstępem do tego, co można oddać tylko światłem, cieniem i wyobraźnią. Na dziś wystarczy. Przede mną sporo pracy, ale nie mniej frajdy – czego i Wam szczerze życzę.